A to ciekawe…

„Świadek” bierzmowania?

W języku polski utarło się stosowanie terminu „świadek bierzmowania”. Używają go polskie tłumaczenia Kodeksu Prawa Kanonicznego i Obrzędów bierzmowania. Wydaje się jednak, że terminologia ta staje się coraz bardziej myląca. Łaciński Kodeks Prawa Kanonicznego używa bowiem na określenie „świadka bierzmowania” terminu „patrinus” (kan. 892), który jest stosowany również w odniesieniu do „chrzestnego” (kan. 872). W klarowny sposób wskazuje to na analogiczną rolę ww. osób wobec przyjmujących chrzest i bierzmowanie. Jasne staje się również, że wobec nich stawiane są analogiczne wymagania, na co sam Kodeks wskazuje, kiedy w kan. 893 (wymagania dla świadka bierzmowania) odsyła do kan. 874 (wymagania dla chrzestnego).

Używanie jednak w języku polskim terminu „świadek” sugeruje odesłanie do łacińskiego terminu „testis” stosowanego w odniesieniu do „świadka małżeństwa”. Ta narzucająca się analogia jest jednak błędna i pociąga za sobą błędne wnioski, według których „świadek bierzmowania” nie pełni żadnej roli duchowej, a tylko potwierdza zaistnienie faktu, a w związku z tym nie ma wobec niego żadnych wymagań duchowych.

Owocność Eucharystii, a samowola liturgiczna

Kodeks Prawa Kanonincznego. Komentarz., red. P. Majer, 2023

Kan. 899 §3. Celebrację eucharystyczną należy przygotować tak, aby wszyscy uczestnicy uzyskali z niej obfitość owoców, dla osiągnięcia których Chrystus Pan ustanowił Ofiarę eucharystyczną.

899 Ita ordinetur: Owoce celebracji eucharystycznej (§3) uzyskuje się dzięki wierności względem woli Chrystusa i przestrzeganiu dyspozycji normatywnych Kościoła: „Tajemnica Eucharystii jest zbyt wielka, „ażeby ktoś mógł pozwolić sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego charakteru i jej wymiaru powszechnego”. Przeciwnie, kto tak postępuje, pobłażając swojemu sposobowi myślenia, szkodzi […] prawdziwej jedności obrządku rzymskiego, która winna być gorliwie zachowywana, oraz podejmuje czynności, które w żaden sposób nie odpowiadają na głód i pragnienie Boga żywego, jakich doświadczają ludzie naszych czasów […]. Samowolne bowiem działania […] szkodzą słusznemu prawu wiernych do czynności liturgicznej zgodnej z tą tradycją i dyscypliną […] Wszyscy wierni mają prawo do prawdziwej liturgii, a w sposób szczególny do celebracji Mszy św., która winna być taka, jaką chciał i ustanowił Kościół, tak jak określają przepisy w księgach liturgicznych oraz w innych normach i aktach prawnych. Podobnie lud katolicki ma prawo, aby Ofiara Mszy św. była celebrowana w sposób niezmieniony, zgodny z całym nauczaniem Magisterium Kościoła” (zob. Instr. Redemptionis Sacramentum z 25 III 2004 r., nr 11-12).

Wynika z tego m.in. to, że „samowola liturgiczna” kapłana celebrującego Eucharystię może wpływać na owoce, które otrzymują wierni. Nie jest więc to wyłącznie jego indywidualna odpowiedzialność przed Bogiem za postępowanie w niezgodzie z Kościołem, ale również odpowiedzialność za dobro duchowe powierzonych sobie wiernych, którym zamyka dostęp do pełnych owoców Eucharystii.

Z uczciwości trzeba by dodać, że owe „utracone owoce” będą dotyczyły głównie wspólnoty Kościele. Redemptionis Sacramentum wspomni tutaj o: niepewności co do nauki Kościoła, wątpliwość i zgorszenie ludu Bożego czy możliwości zrodzenia w Kościele podziałów i stronnictw, które niszczą jedność.